wtorek, 23 kwietnia 2013

2.

     W domu dziecka nie jest tak źle, jak wszystkim się wydaje. A przynajmniej nie w domu dziecka w Darkthick. Vesper czuje się tu dobrze, choć myśli, że nie powinna się tu znajdować. Powinna trafić do jednej z tych szkół dla czarownic, które pojawiają się często w jej ulubionych książkach. Zawsze, gdy o tym myśli to w pewnej chwili się opamiętuje. Pewnie jest tylko jedynym chorym wyjątkiem, a jeśli się ujawni ze swoimi mocami to jacyś naukowcy poddadzą ją różnym strasznym badaniom.
    Vesper się wzdryga. Jest wieczór i siedzi samotnie w swoim pokoju. Mogłaby pójść do pokoju wspólnego i porozmawiać z innymi dzieciakami, ale nie chce. Boi się, że znów może wybuchnąć i tym samym wywołać ogień.
    Przez sześć lat milczała. Nie rozmawiała prawie z nikim normalnie. Zawsze była miła i unikała kłótni. Właśnie takiej dziewczyny szukają Casandra i Milo. Nie znają całej prawdy o Vesper, a twarz, pod którą się ukrywa, pasuje im.
    Ktoś puka do drzwi.
    -Proszę!- krzyczy Vesper, a do pomieszczenia wchodzi Dan. Kiedyś Vesper prawie mu powiedziała co naprawdę potrafi, ale w ostatnim momencie przypomniała sobie, że nie powinna nikomu mówić.
    Dan przybył do Darkthick zaledwie miesiąc temu. Rówieśniczki Vesper oszalały na jego widok, ale żadnej nie udało się go uwieść. Daniel był zbyt przygnębiony po stracie rodziców. Rozmawiał tylko z Vesper, która zawsze trzymała się z boku.
    -Nie przeszkadzam?- pyta Dan.
    Nigdy mi nie przeszkadzasz, myśli Vesper. Jest w nim zakochana. Zawsze, gdy go widzi czuje ciepło w brzuchu. Tylko przy nim tak często się uśmiecha i pozwala na bycie sobą.
    -Nie- odpowiada pogodnie i mu się przygląda.
    Dan to wysoki brunet o brązowych oczach. Ma seksowne kości policzkowe, proste zęby i niebiański uśmiech. Ideał każdej dziewczyny.
    -Czemu nie siedzisz z innymi w spólnym pokoju?- pyta Vesper i siada na idealnie pościelonym łóżku, a Daniel idzie w jej ślady.
    -Bo nie ma tam ciebie- mówi i posyła Vesper uśmiech.
    Vesper czuje jak jej żołądek wykonuje salto. Chce coś powiedzieć, ale Daniel mówi dalej.
    -Jesteś inna Vesper, czuję to. Ale powiem ci coś. Ja też jestem inny. Jest między nami pewna więź. Myślę, że czuję do ciebie coś więcej niż przyjaźń- mówi drżącym głosem, ale szczerze wierzy w swoje słowa.- Może i znamy się krótko, ale... kocham cię Vesper. Chciałbym żebyś czuła to samo.
    Cichnie i spoglądając głęboko w zielone oczy Vesper, przysuwa się do niej powoli. Kiedy Vesper myśli, że zaraz zemdleje ich usta się stykają. Wrzenie ustaje, a na jego miejscu pojawia się przyjemne ciepło. Usta Daniela są miękkie, ciepłe i dają poczucie bezpieczeństwa. Teraz nieważne, że ich rodzice nie żyją.
    Ważne jest to, że są razem.


*   *   *

    Wanna mozolnie napełnia się wodą. Alice ostrożnie przygląda się gorącemu strumieniowi. Nie zamierza się kąpać, chce zrobić coś zupełnie innego. Czuje strach przed swoimi umiejętnościami. Jeśli to prawda to już nigdy nie spojrzy na wodę tak samo.
    Gdy wanna jest już pełna Alice zakręca kurki. Oddycha głęboko, próbując się odprężyć. Podnosi dłoń ku górze, patrząc na wodę. Z wanny wyłania się cienki strumień. Podnosi się i opada równo z ręką Alice. Więc to prawda, myśli dziewczyna, mogę robić z wodą co tylko chcę.
    Alice ponosi wyobraźnia. Strumyki zamieniają się w tańczące spirale. Nagle woda opada do wanny z cichym pluskiem. Alice chce zobaczyć co jeszcze potrafi. Opuszcza ręce i siłą umysłu stara się poruszyć całą wodą, jaka znajduje się przed nią. Udaje się. Płaska tafla zamienia się w poruszone magiczną siłą małe fale. Wyglądają jak te na plaży.
    Alice już wie dlaczego kiedyś, gdy była z całą rodziną nad morzem to fale były większe niż zazwyczaj. To z jej powodu, ona tego chciała. Dlaczego szybciej na to nie wpadła?
    Dziewczyna postanawia, że nie  powie o swoich mocach nikomu. Ani mamie, ani swoim przyjaciółkom, a już na pewno nie Miru.


*   *   *

    We wtorek rano Ive wchodzi do szkoły w towarzystwie Nicole i Carla. Według Ive tworzą idealną parę. Jeszcze nigdy się nie okłamali.
    Idą przez główny hol szkoły Shadowrock i siadają na jednej z ławek pod oknem. Obok nich stoi Miru i jej świta. Uporczywie wpatrują się w drugą stronę korytarza. Jest tam para zakochanych w sobie ludzi. Ive rozpoznaje w nich Vesper Schill, z którą chodzi na historię i starszego o rok Daniela Owlsa. Ive zazdrości Vesper jej płomiennorudych długich włosów. Chciałaby mieć takie, a nie beznadziejnie proste blond jakie ma, czuje się w nich głupio.
    -Dwie sieroty, wspólne problemy, jedna miłość- mówi Miru tak, aby każdy ją usłyszał. Jej fani wybuchają śmiechem. Ive wstaje z ławki, czuje na sobie wiele spojrzeń.
    -Zamknij się Miru- cedzi wściekła.- Zajmij się swoim życiem, o ile je masz.
    Śmiechy cichną. Coraz więcej spojrzeń, myśli Ive, niech patrzą.
    -Opanuj się. To był tylko żart- rzuca ostro Miru.
    -Wcale nie żartowałaś. Zazdrościsz im. Tak naprawdę chciałabyś być na miejscu Vesper- Ive wie, że ma rację. W oczach Miru pojawia się strach. Strach przed tym, że ktoś może odkryć jej tajemnice.
    Miru ratuje dzwonek. Rzuca tylko krótki "jeszcze to dokończymy" i odchodzi do swojej klasy. Ive odwraca się i zauważa, że Vesper idzie wprost do niej. Daniela już z nią nie ma, poszedł na swoje zajęcia.
    -Muszę ci podziękować Ive..- zaczyna Vesper, ale Ive jej przerywa.
    -Daj spokój. Zrobiłam to co każdy by zrobił, gdyby znał prawdę.
    -Więc to prawda?- chce wiedzieć Vesper, a Ive delikatnie potakuje głową. Po tej odpowiedzi obie udają się do klasy. Czas na historię-koszmar większości uczniów Shadowrock.

poniedziałek, 18 lutego 2013

1.

1

Jedno spojrzenie w lustro nie wystarcza Miru. Potrzebuje prawie dwóch godzin dla siebie zanim pokaże się reszcie światu.
      -Ile można siedzieć w łazience? Wpuść mnie wreszcie!- krzyczy zza drzwi Alice, przeciwieństwo i młodsza o rok siostra Miru.
      Starsza siostra nie odpowiada, tylko jeszcze raz pociąga swoje idealne usta malinowym błyszczykiem. Cmoka do swojego odbicia i robi kilka seksownych poz. Spogląda jeszcze na swój strój. Bardzo dopasowane krótkie szorty opinają zaokrąglone pośladki Miru. Ma na sobie wydekoltowany top bez ramiączek, co chwilę musi go poprawiać aby koronkowy stanik nie pokazywał się całej szkole. Na końcu staje na wadze. Po chwili odczytuje dwucyfrową liczbę. 50 kilo. Idealnie przy wzroście 169 centymetrów.
      Miru opuszcza łazienkę i staje naprzeciwko Alice. Obie mają te same faliste czekoladowe włosy i idealne figury, ale na tym podobieństwa się kończą. 
      Alice zręcznie wymija swoją siostrę i zamyka łazienkowe drzwi z wielkim impetem, dając tym do zrozumienia Miru, że jest na nią wkurzona.
      Miru schodzi na dół, zmierzając do kuchni. Wita się z mamą pijącą kawę i tatą czytającym poranną gazetę. Wyjmuje z lodówki jogurt naturalny i miesza go z kilkoma jagodami. Zjada jeszcze resztki śniadania, kiedy Alice schodzi ze schodów. Na twarzy ma lekki makijaż, jest ubrana w bordowe krótkie spodenki i białą, luźną, lekko prześwitującą bluzkę. Wygląda pięknie, myśli Miru, jak ona to robi w tak krótkim czasie?
      Za kwadrans ósma siostry wychodzą z domu. Miru wsiada do swojego wozu, prezentu od rodziców na jej siedemnaste urodziny. Alice cierpliwie czeka na Melody i Candice, swoje najlepsze przyjaciółki. 
      Miru wpada na świetny pomysł, widząc wielką kałużę, za którą stoi Alice. Miru zręcznie wykręca auto i zaczyna się rozpędzać. 
      Alice dostrzega co chce zrobić jej siostra, ale nie ma już czasu na szybki unik przed zimną kąpielą. Wtedy dzieje się coś niespodziewanego. Kiedy woda zbliża się do Alice ta odruchowo osłania się ręką z wyprostowaną dłonią. Deszczówka delikatnie spada na chodnik, nawet nie muskając Alice.
      -To niemożliwe- szepce Alice. Nigdy nie wierzyła w moce nadprzyrodzone. Nigdy, aż do teraz.
      Miru nie dostrzega niezwykłego zdarzenia. Triumfuje z myślą, że mokra siostra spóźni się do szkoły.

*   *   *

      Trevor biegnie do szkoły z parkingu, wiedząc że jest już po dzwonku. Otwiera główne drzwi z nadzieją, że na spóźnionych uczniów nie czeka żaden dyżurny. Niestety nadzieja szybko znika, a przed Trevorem pojawia się Clementine. Jeśli wpisze się na listę w piątek będzie musiał przesiedzieć w kozie tyle minut ile w ciągu całego tygodnia spóźnił się na lekcje.
      -Tu masz długopis, a na parapecie leży lista. Tylko się pospiesz, bo chcę pomalować paznokcie- oznajmia Clementine, wsuwając do ręki Trevora nieco obgryziony długopis.
      -Daj spokój Clem- zaczyna Trevor.- Jeśli teraz mnie przepuścisz bez wpisu to załatwię ci wejściówkę na sobotnią imprezę.
      -Tę u Petera?- chce wiedzieć Clementine.
      Trevor potwierdza skinieniem głowy. Clementine patrzy chwilę na niego i po krótkim zastanawianiu uśmiecha się i kiwa głową.
      -Zgoda- mówi i siada na ławce, wyjmując lakier do paznokci ze swojej małej torebki, w której na pewno nie ma wszystkich książek.
      Trevor jest zadowolony ze swojego pomysł, już nie pierwszy raz mu się udaje. Zawsze znajduje jakiś sposób, żeby wyjść z opałów.
      Trevor nie kieruje się do sali od biologii tak jak powinien. Idzie do damskiej łazienki. Tam czeka na niego Amber. Dziewczyna ma długie czarne włosy i jest ubrana w czerwoną letnią sukienkę.
      -Spóźniłeś się- mówi, mierząc wzrokiem Trevora. Amber podchodzi do niego, owija swoje ręce wokół jego szyi i wolno zaczyna całować jego usta. Trevor odwzajemnia pocałunek, ale po chwili go przerywa i rozgląda się po pomieszczeniu.
      -Możemy następnym razem wybrać mniej różowe miejsce?- pyta, a Amber chichocze.
      -Wpisali cię na listę?- dopytuje.
      Trevor kiwa przecząco głową.
      -Obiecałem Clementine, że wkręcę ją na imprezę Petera- mówi, uśmiechając się znowu ze swojego pomysłu.
      -Całkiem nieźle- mówi z uznaniem Amber.- W końcu Clementine buja się w Peterze.
      -Wiem. Wiedziałem, że nie odmówi- uśmiech wciąż nie znika z jego twarzy.
      -Idziemy na drugą lekcję?- pyta Amber.
      -Tak.
      -Więc co będziemy robić do tego czasu?- znów pyta, a jej kocie oczy zwężają się.
      -Chodź tu- mówi Trevor i otula ją swoim pocałunkiem.

*  *  *

      Czuje się jak sierota. Jest nią, ale niedługo pewne młode małżeństwo to zmieni. Mają zamiar ją zaadoptować. Casandra, jej przyszła przybrana matka mogłaby być jej siostrą. Ma zaledwie dwadzieścia cztery lata, Vesper Schill szesnaście. 
      Vesper wie, że jest wyjątkowa. Nie z powodu braku rodziców, ale z powodu tego jak zginęli. To ogień. Ogień ich zabił. Ogień to największy wróg Vasper, ale i jej przyjaciel. Vesper jest ogniem, potrafi przez niego przejść i się nie oparzyć.
      Miała tylko dziesięć lat, kiedy jej rodzice zginęli. Zaraz po kłótni z nimi wybuchł pożar. Vesper go wywołała, wie o tym.
      -Nienawidzę was!- krzyknęła tamtego dnia Vesper, a pierwszy płomień liznął kuchenny stół. Po kilku minutach ogień zajął cały dom, rozprzestrzeniał się nienaturalnie szybko. Vesper powoli opuszczała dom. Krążyły wokół niej, ale nie mogły jej dotknąć. Nie dusiła się, wręcz przeciwnie. Ogień dawał jej dodatkowy tlen.
      Nikt oprócz Vesper nie wie, jak naprawdę przeżyła. Wszyscy myślą, że po prostu zdążyła opuścić płonący budynek na czas, ale to nieprawda. Zginęłaby, gdyby nie moc, którą posiada. Moc kontroli nad ogniem.

*  *  *

      -Czemu pana Huntera dziś nie ma?- pyta Andre młodą chemiczkę, która przyszła do ich klasy na zastępstwo.
      -Jest przeziębiony- odpowiada zdawkowo kobieta.
      Ive wie, że kobieta kłamie. Pan Hunter nie jest przeziębiony. Ma coś o wiele gorszego-raka. Ive zawsze wyczuwa kłamstwo i poznaje prawdę. Nikt nie zdołał jej jeszcze okłamać.
     -Wcale nie jest przeziębiony- mówi Ive oskarżycielsko, patrząc prosto w oczy kobiety, która tylko wzdycha, ale Ive nie daje za wygraną.- Wyjdzie z tego?
     -Nie wiem- szepcze cicho kobieta, ale i tak wszyscy słyszą co mówi. 
     Zaciekawione spojrzenia wszystkich uczniów w klasie przenoszą się to na zastępczynię pana Huntera, to na Ive.
      Ive wznosi oczy ku górze. Mogła się nie odzywać. Andre chce znów się odezwać, ale Ive posyła mu ostre spojrzenie. Chłopak nie ma odwagi się odezwać. Wie, że Ive może mu zaszkodzić, zna jego wszystkie kłamstwa. Ive wie o tym, że Andre spotykał się z dwoma dziewczynami na raz. Wie, że dostał się do szkolnej drużyny tylko dlatego, że jego matka przekupiła trenera. Może pogrążyć go przed całą szkołą w jednej chwili. Może zniszczyć mu reputacje i sprawić, że nie będzie nigdy więcej chciał się pokazać w miasteczku Darkthick.
      Ive może zniszczyć każdego. Wszyscy kłamią, myśli Ive, wszyscy boją się prawdy.